<strong> Prawa </strong> rodzącej

Prawa rodzącej

<strong> Prawa </strong> rodzącej

Prawa rodzącej

[TW: trudne historie porodów] Na początek zaznaczę, że nie jest to post dla osób wrażliwych, nie jest to post dla ciężarnych… i w ogóle to raczej nieprzyjemny post jest.

***

Osoby, które znają mnie z mojej prospołecznej strony, wiedzą, że od ponad 4 lat współpracuję z poznańską Fundacją Matecznik. Ot, kiedyś zapisałam się do ich newslettera i pewnego dnia dostałam maila, a w nim informację, że Fundacja poszukuje prawników do udzielania porad młodym rodzicom. Byłam akurat w trzeciej ciąży, miałam czas i chciałam się w coś zaangażować. Z dziewczynami z Matecznika [pozdrawiam w tym miejscu Alicję i Anię!] od razu poczułyśmy do siebie „chemię” i jakoś poszło. Poza prowadzeniem warsztatów, które mają na celu zwiększenie świadomości prawnej u przyszłych rodziców i tworzeniem informatorów, przygotowuję też skargi dotyczące przebiegu porodów, podczas których naruszone zostały prawa pacjentek. To trudna praca. Każda taka sprawa pozostawia we mnie bliznę – szczególnie, że i mój trzeci poród był bardzo ciężki i w jego przebiegu zostało złamane mnóstwo moich praw. Jednak uważam, że to potrzebna praca, a każda skarga, każde pismo, każde napisanie czarno na białym, jakie prawa złamała dana lekarka, dany lekarz czy położna, ma znaczenie. Że każde takie pismo to ślad.

Na co skarżą się rodzące?

Przez lata przygotowałam wraz z poszkodowanymi kobietami już kilkadziesiąt skarg. To, co cały czas najbardziej mnie uderza, to fakt, że nie zdarzyło się jeszcze, by powodem była mała, nieodmalowana sala porodowa, że łóżko było stare, a wyposażenie szpitala pamięta połowę XX wieku. Paradoksalnie nie zdarzyło mi się też nigdy składać skargi ze względu na to, że nie zostało rodzącej zapewnione znieczulenie [co zawsze mnie dziwi, gdyż uważam, że w XXI wieku, w cywilizowanym kraju, każda rodząca powinna mieć na żądanie dostęp do pełnego znieczulenia w czasie porodu]. Nie pisałam również nigdy skargi na brak anestezjologa na oddziale, na brak położnej, która poświeciłaby 100% swojej uwagi jednej rodzącej… Nigdy nie było skargi na beznadziejne jedzenie, niezgodne całkowicie z założeniami diety położnicy, które pacjentki dostają wypisane w zaleceniach dietetycznych. Na takie błahostki kobiety się nie skarżą. Wnioskuję więc, że to nie braki finansowania szpitali są tu podstawowym problemem.

Większość moich skarg dotyczy przede wszystkim braku szacunku dla rodzących, brutalnego traktowania, przemocy położniczej, braku informacji, wykonywania zabiegów i badań bez zgody pacjentek, a nawet przy ich całkowitym sprzeciwie. To mnie chyba najbardziej uderza, bo oznacza, że zawodzi przede wszystkim czynnik ludzki: brak szkoleń, brak empatii, brak podstawowej wiedzy na temat praw pacjentów wśród personelu. Oczywiście wiem, że to co widzę w skargach, to tylko niewielki procent porodów, a znakomita większość kończy się bez traum dla rodzących. Jednak w tym miejscu chciałabym skupić się na tych, których poród odbiegał od wersji optymalnej [bo o idealnej nie wspomnę].

Czy pisać skargi?

Nie będę próbowała nawet dotykać kwestii traum po porodach. Warto jednak pamiętać, że syndrom stresu pourazowego po przebytym porodzie nie jest czymś rzadkim, a kobiety, z którymi rozmawiam, niejednokrotnie muszą po takim porodzie pozostawać pod opieka psychologa, a nawet psychiatry. Nierzadko nie decydują się na kolejne dziecko ze względu na to, że panicznie boją się przejść przez to po raz kolejny. Nie będę także próbowała opisywać tego jak źle poprowadzony poród wpływa na dalszy dobrostan fizyczny matek, bo na ten temat powinni się wypowiedzieć urolodzy, ginekolodzy i urofizjoterapeuci.

Chciałabym napisać Wam tutaj, co zrobić, gdy poród nie poszedł tak, jak powinien – do kogo skierować skargę, jak taka skarga powinna wyglądać, jakie rzeczy zawierać. Dalsza część wpisu będzie opisem schematu pisma, z którego korzystam.

Wiem, że napisanie skargi pomaga. Pomaga osobie piszącej, gdyż sprawia, że wychodzi z pozycji ofiary, kiedy wyleje na papier to, co ją spotkało i opisze, dlaczego to było niezgodne z prawem. To już wiele. Wierzę też, że pomaga przyszłym rodzącym oraz że pomaga osobom zarządzającym placówkami medycznymi: zwraca ich uwagę na to, który pracownik lub pracownica nie są odpowiednimi osobami na odpowiednim miejscu, może ich uwrażliwia, może sprawi, że nie przedłużą kontraktu określonej osobie. Wierzę, że kropla drąży skałę.

Do kogo piszemy skargi?

Podstawową skargę adresuję zazwyczaj do dyrektora placówki, w której poród miał miejsce. Duże szpitale mają często własnych szpitalnych pełnomocników ds. pacjentów. W takim przypadku najpierw ustalam adres szpitala i na stronie znajduję konkretną osobę, która jest tymże pełnomocnikiem. Zazwyczaj znajdziemy te informacje w zakładkach „Władze szpitala”, „Nasz szpital”, „O szpitalu” itd.

Zaczynam od daty [prawy górny róg] i danych pacjentki wraz z peselem [lewy górny róg], a później wskazuję nazwę i adres szpitala, poniżej konkretne osoby. Tu wpisuję: „Szanowna Pani/Szanowny Pan imię nazwisko Dyrektor Naczelny” lub „Szanowna Pani/Szanowny Pan imię nazwisko Pełnomocnik ds. Praw Pacjentów” [tutaj nazewnictwo bywa różne].

Oprócz do władz szpitala, często drugi egzemplarz wysyłam do Rzecznika Praw Pacjenta. Jeśli zaś mam zarzuty w kwestii łamania praw pacjenta do konkretnego, znanego mi z imienia i nazwiska lekarza/lekarki lub położnej/położnika, wówczas składam też skargę do Okręgowej Izby Lekarskiej lub Okręgowej Izby Pielęgniarek i Położnych. Wysyłałam ją również do wiadomości wojewódzkich konsultantów pielęgniarstwa ginekologicznego i położniczego, choć przyznam, że nigdy nie otrzymałam stamtąd żadnej odpowiedzi. O ujętych w tym akapicie dodatkowych skargach napiszę jeszcze na końcu – przygotowuję je jednak na tym samym schemacie.

Petitum

Tym zabawnym słowem prawnicy określają sam początek każdego pisma, zawierający streszczenie, opisujące, o co w sprawie ogólnie chodzi. W moich skargach brzmi ono mniej więcej tak:

Szanowny Panie Dyrektorze,

Szanowna Pani Pełnomocniczko,

Celem mojego listu jest złożenie skargi na osoby prowadzące i uczestniczące w moim porodzie, który odbył się w tutejszym szpitalu na oddziale położniczym w dniu 13 czerwca 2022 roku, w szczególności na:

–           dr Zenona Iksińskiego – który bez mojej zgody i bez uprzedzenia mnie wykonał mi masaż szyjki macicy;

–           prof. dr hab. Zbigniewa Igrekowskiego – który bez mojej zgody i uprzedzenia dokonał przebicia pęcherza płodowego

–           położną – Annę Zetowską;

–           osoby uczestniczące przy moim porodzie – zgodnie z dokumentacją, którą posiada szpital (…).

Oczywiście to przykładowe zarzuty, jednak dobrze na początku konkretnie napisać, kiedy miała miejsce sytuacja oraz kto był osobą odpowiedzialną [co często trudno ustalić, gdyż zwyczaj przedstawiania się pacjentce przed włożeniem jej palców do pochwy do wielu szpitali jeszcze nie dotarł]. W sytuacji, gdy nazwiska są nieznane, można napisać: lekarz prowadzący mój poród w dniu 13 czerwca 2022 w Sali numer/Sali białej/Sali z fototapetą w pandy – ostatecznie to naprawdę nie nasza wina, że ktoś się nie przedstawił.

Początek może być też bardziej ogólny, choć zawsze konkrety są skuteczniejsze:

Celem niniejszego listu jest złożenie skargi na osoby prowadzące i uczestniczące w moim porodzie, który odbył się w tutejszym szpitalu na oddziale położniczym w dniu 13 czerwca 2022 roku, a także zwrócenie uwagi na niezgodne z prawami pacjenta oraz innymi, niżej wskazanymi przepisami prawa, traktowanie mnie jako pacjentki przez cały okres pobytu w Państwa szpitalu.

Opis sytuacji

W tej części zdaję się na pacjentkę. To miejsce, gdzie powinna zostać opisana cała sytuacja, najlepiej z określeniem godzin, miejsc, a także odczuć, na przykład w tej sposób:

Do szpitala trafiłam, gdyż podczas kontrolnego badania KTG pojawiło się podejrzenie tachykardii płodu. W dniu 13 czerwca 2022 roku, przyjechałam na izbę. Zapis KTG był już poprawny, ale ze względu na niepoprawny poprzedni zapis u mojego lekarza na Izbie Przyjęć zasugerowano mi, żebym została na obserwacji. Zgodziłam się. Cały czas nie miałam regularnych skurczy. W czwartek po południu ponownie zapis KTG był wątpliwy, ale wieczorem podano mi kroplówkę na uzupełnienie płynów i elektrolitów i wszystko wróciło do normy. Tego samego dnia rano miałam badanie, podczas którego bez żadnego uprzedzenia i pytania dr Zenon Iksiński wykonał mi masaż szyjki. Wyjął po badaniu zakrwawioną rękę z komentarzem, że „teraz pani pokrwawi, no jak już tu pani jest”. Wyszłam z gabinetu ze łzami w oczach.

Chciałam – i opisałam to w planie porodu, który został załączony do mojej dokumentacji medycznej – aby mój poród rozpoczął się naturalnie, jednak zaraz po masażu szyjki pojawiły się mocniejsze skurcze, choć wciąż nieregularne i zaczęłam krwawić. Nie istniały żadne wskazania medyczne, o których zostałabym poinformowana, które wymagałyby przyspieszenia porodu.


Kolejnego dnia miałam badanie przeprowadzane przez prof. dr hab. Zbigniewa Igrekowskiego. Uprzedzając poprzedni bieg wydarzeń poprosiłam, żeby nie robił mi masażu szyjki i podkreśliłam, że nie chcę żadnej ingerencji w przebieg porodu. Zapewnił, że nie miał absolutnie takiego zamiaru. Zobaczył, że rozwarcie poszerzyło się do 5cm i stwierdził, że zobaczy, jaki kolor mają wody. Niestety, nie poinformował mnie, że będzie się to łączyło z przebiciem pęcherza płodowego. Po raz kolejny dokonano poważnej interwencji medycznej i zaingerowano w moje ciało bez konsultacji ze mną, bez zapytania mnie o zgodę czy wytłumaczenia, na czym będzie polegała dana interwencja i dlaczego jest niezbędna.

 
Po przebiciu pęcherza lekarz powiedział, że jestem w połowie porodu i teraz mam czekać na skurcze. Na blok porodowy pojechałam bez żadnych skurczy. Czułam się załamana postępowaniem personelu, przedmiotowym traktowaniem i bezsilna.


Jako że nie miałam żadnych skurczy, podano mi oksytocynę i poród szybko się zakończył, jednak nie miało to nic wspólnego z naturalnym prowadzeniem porodu. W czasie tego porodu pękło mi krocze.

Albo w taki sposób:

Gdy przyszła lekarka i mnie zbadała na oddziale, to orzekła, że jednak poród się rozpoczął i zleciła mi czopki.  Próbowałam się dowiedzieć, czym są, jaki mają skład i działanie, gdyż chciałam, aby poród przebiegał całkowicie naturalnie. Na moje pytania usłyszałam jedynie zdawkowe stwierdzenie, że to lek rozkurczowy. Odmówiłam jego przyjęcia. Lekarka powiedziała do mnie „damy pani szansę urodzić naturalnie” i wypowiadała te słowa w taki sposób, jakby to była najgorsza obelga. Po raz kolejny poczułam się ubezwłasnowolniona oraz potraktowana paternalistycznie, poczułam, że nie mam tu żadnych praw i zdana jestem tylko na łaskę lekarki, która może mi pozwolić albo nie na poród naturalny. Byłam już bardzo wystraszona całą sytuacją.

Po pierwszym badaniu KTG, które odbyło się na leżąco, postanowiłam, że więcej się nie położę nawet do KTG, gdyż ból w pozycji leżącej był tak niesamowity, że już od początku nie do wytrzymania. Jednym z pkt planu porodu był poród w pozycji wertykalnej, więc tym bardziej nie chciałam się kłaść, bo obawiałam się, że jak już się raz położę, to położna nie pozwoli mi już chodzić.

(…)

W międzyczasie za wielokrotną namową położnej oraz z pomocą położyłam się na łóżku. To spowodowało przeogromny ból, który uniemożliwił mi samodzielne wstanie lub powrót do pozycji siedzącej. W końcu padło z ust położnej hasło „pełne rozwarcie” i znów, bez dalszej informacji, wybiegła z sali po jakieś sprzęty, a ja znów poczułam stres, że zamiast być przy mnie, to biega. Kiedy wróciła to powiedziałam, że chcę usiąść, że chcę rodzić w pozycji siedzącej (zależało mi również bardzo na ochronie krocza). Ona powiedziała NIE, wzięła pilota od łóżka, uniosła oparcie jakieś 10 cm (czyli pozycja leżąca nadal była leżąca) i próbowała mi wmówić, że to pomoże, jednak nachylenie miednicy się nie zmieniło.

W międzyczasie były wykonywane badania palpacyjne, jednak nie było zapytania o zgodę, a wręcz parokrotnie prosiłam by mnie nie dotykać i nie badać, ale nikt się nie przejmował moimi odmowami. Raz badał mnie lekarz, który oznajmił 8cm, w ciągu 5 minut przyszła położna odbierająca poród, której przekazałam tę informację, a ona od razu chciała mnie zbadać. Powiedziałam, że nie chcę, że boli, że przecież lekarz 5 minut temu mnie badał, ale zostałam przymuszona do badania.

(…)

Zaczęło się parcie. Powoli traciłam kontakt z położną, która zaczęła mówić, jak oraz że mam przeć (mimo że w planie porodu również pisałam, że chcę to robić intuicyjnie). Słyszałam położną mówiącą, że krocze ładnie się naciąga. Ale po chwili, że jest krwawienie i hasło „panie doktorze.” On od razu bez konsultacji ze mną stwierdził – NACINAMY.  Mam wrażenie, że lekarz nawet nie zerknął na mój plan porodu. Położna w tym momencie powiedziała, że „pani nie wyraża zgody na nacięcie”. Mimo to lekarz wykonał nacięcie, nie pytając mnie o zgodę

(…)

Kolejnym wymuszeniem było zmuszenie mnie do oddania dziecka na czas szycia. Lekarz zagroził, że nie będzie mnie szył z dzieckiem na brzuchu, że przecież mogę je upuścić. Pod presją oddałam dziecko i miałam wrażenie, że czas szycia ciągnął się w nieskończoność. W międzyczasie przyszła pediatra i badała dziecko, choć również zależało mi, by badanie odbyło się na brzuchu.

Ważne, aby w tej części opisać, jak wyglądała sytuacja, co się wydarzyło i kiedy oraz – w miarę możliwości – kto z personelu w jaki sposób się zachowywał.

Naruszenia prawa

W trzeciej części należy opisać dokładnie, jakie prawa zostały naruszone w czasie porodu. Wpisze tutaj podstawowe – takie, na które najczęściej się powołuję.

Powyżej przytoczone przykłady zachowań położnych i lekarzy wymienionych wyżej są celowym i świadomym łamaniem przepisów Ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta oraz Standardów opieki okołoporodowej.

W szczególności:

  • Brak informacji o prawach pacjenta [art. 11 ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta]poprzez upokarzający sposób komunikacji lekarki badającej przed przyjęciem na oddział oraz brak udzielenia pełnej i kompetentnej informacji; niedoinformowanie mnie przez położną przyjmującą mnie do szpitala odnośnie tego, że zgody nie są wiążące; wymuszenie zgód na zabiegi, których nie chciałam oraz wymuszenie podpisania oświadczeń niezgodnych z prawdą; brak udzielenia informacji o prawach pacjenta;
  • Naruszenie prawa pacjenta do wyrażenia zgody na świadczenia [art. 16 ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta] poprzez zmuszenie mnie do podpisania zgód na zabiegi, których nie chciałam oraz wymuszenie podpisania oświadczeń niezgodnych z prawdą; wymuszenie zgód na interwencje medyczne w poród oraz wymuszenie zgody na nacięcie krocza; wprowadzenie w błąd przy podawaniu leku i podania go, mimo mojego sprzeciwu,
  • Naruszenie prawa do wyrażenia zgody na przeprowadzenie badania [art. 17 ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta] poprzez przeprowadzanie badań bez uzyskania mojej zgody oraz całkowicie wbrew mojej woli; podanie mi leku wbrew mojej woli;
  • Naruszenie prawa do poszanowania intymności i godności pacjenta [art. 20 ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta] poprzez poniżanie, ignorowanie, brak rozmowy, paternalistyczne uwagi, złośliwe komentarze ze strony personelu;
  • Naruszenie prawa  do leczenia bólu [art. 20a ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta] poprzez brak zupełny rozmowy na temat metod łagodzenia bólu, w szczególności niefarmakologicznych metod leczenia bólu, o których mowa w pkt VII ROZPORZĄDZENIA MINISTRA ZDROWIA W SPRAWIE STANDARDU ORGANIZACJI OPIEKI OKOŁOPORODOWEJ z dnia 16 sierpnia 2018 r., w szczególności: brak przekazania w sposób dla mnie zrozumiały, informacji o przebiegu porodu, metodach łagodzenia bólu porodowego i ich dostępności w tym szpitalu; ograniczenie nawet możliwości stosowania metod, które chciałam stosować we własnym zakresie, takich jak: utrzymanie aktywności fizycznej czy przyjmowanie pozycji zmniejszających odczucia bólowe, w szczególności: spacer, kołysanie się, przyjmowanie pozycji kucznej lub pozycji wertykalnych. Nie zaproponowano mi żadnych sprzętów pomocniczych, takich jak: gumowa piłka, worek sako, drabinki, materac, sznury porodowe, krzesło porodowe – tego typu sprzętów nie było w ogóle na oddziale patologii ciąży, natomiast na sali porodowej już były, jednak nie proponowano mi korzystania z nich, ani nie poinstruowano, jak ich użyć. Nie poinstruowano mnie w kwestii technik oddechowych czy ćwiczeń relaksacyjnych, a dodatkowo utrudniano mi ich wykonywanie we własnym zakresie.
  • Niedopełnienie obowiązku dokumentowania postępu i przebiegu porodu, wyników obserwacji, wykonywanych badań i zabiegów oraz informacji o dobrostanie rodzącej oraz płodu, w tym prowadzenia partogramu – te notatki sporządzono po porodzie, stwierdzając, że nie mają one najmniejszego znaczenia.
  • Naruszenie art. 9 ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta – prawa do informowania pacjenta o stanie zdrowia, a także brak przekazywania informacji na temat planowanych zabiegów lub przekazywanie ich w sposób lakoniczny. Brak udziału pacjentki w podejmowaniu decyzji związanych z porodem – decyzje były wymuszane szantażem.

W tym miejscu chcę podkreślić, że informacja o stanie zdrowia jest podstawowym prawem, które przysługuje każdemu pacjentowi. Ma on prawo do wyczerpującej informacji. Realizacja tego prawa polega na możliwości podjęcia świadomej decyzji w zakresie zgody lub odmowy zgody na wybrany przez lekarza sposób leczenia. Informacja zatem powinna być pełna i przystępna, przekazana w sposób zrozumiały dla pacjenta. Lekarz powinien zatem używać języka umożliwiającego pacjentowi zrozumienie. Pacjent ma prawo do dokładnego wyjaśnienia proponowanego sposobu diagnozowania i leczenia, łącznie z określeniem stopnia ryzyka z tym związanego.

Pacjent ma prawo do wyczerpujących informacji o przewidywanych następstwach dla jego zdrowia i życia w przypadku podjęcia albo niepodjęcia określonych czynności medycznych; o skuteczności i przydatności leczenia lub ich braku; o pielęgnacji i zabiegach pielęgniarskich.

  • Naruszenie standardów opieki okołoporodowej – niezapoznanie się z planem porodu przez osoby prowadzące poród albo ignorowanie jego zapisów.
  • Niestosowanie pkt I.1 standardów opieki okołoporodowej, zgodnie z którym interwencje medyczne powinny być ograniczone do niezbędnego minimum.
  • Naruszenie art. 12 ust. 1 Kodeksu Etyki Lekarskiej lekarz powinien życzliwie i kulturalnie traktować pacjentów, szanując ich godność osobistą, prawo do intymności i prywatności.
    • Naruszenie art. 3a Kodeksu Etyki Zawodowej Pielęgniarki i Położnej, zgodnie z którym pielęgniarka/położna obowiązana jest przestrzegać zasad, wynikających z praw pacjenta i respektować prawo pacjenta do intymności i godności osobistej podczas udzielania świadczeń medycznych.
  • Naruszono w całości pkt VI standardów okołoporodowych – Postepowanie w trakcie porodu Traktowano mnie całkowicie bez szacunku, nie umożliwiano mi brania najmniejszego udziału w podejmowaniu decyzji związanych z porodem. Osoby sprawujące opiekę nie próbowały nawet nawiązać ze mną kontaktu i nie zważały w najmniejszym stopniu na to, jak ważne są postawa, słowa kierowane do mnie czy ton głosu podczas rozmowy. Nie pytano mnie o moje potrzeby i oczekiwania, w żaden sposób nie próbowano mnie wesprzeć podczas porodu. Żadna z osób uczestniczących bezpośrednio w udzielaniu świadczeń zdrowotnych przy moim porodzie:

[1] nie przywitała mnie osobiście, nie przedstawiła się i nie wyjaśniła swojej roli w opiece nade mną;

[2] nie prezentowała spokojnej i wzbudzającej zaufanie postawy;

[3]  nie szanowała mojej prywatności ani mojego poczucia intymności;

[4] nie zapoznała się w pełni z planem porodu, omawiając go ze mną szczegółowo, a później nie stosowała się do jego postanowienia;

[5]  nie omawiała ze mną dostępnych sposobów łagodzenia bólu;

[6] nie uzyskiwała każdorazowo mojej zgody na wykonanie zabiegów i badań, wymuszając taką zgodę kilkukrotnie albo postępując wbrew mojej wyrażonej woli;

[7] nie udzielała informacji na temat sposobów wzywania pomocy;

[8] nie zachęcała mnie do aktywności fizycznej – wręcz przeciwnie, zabraniano mi jej;

[9] nie nawiązała ze mną ani nie utrzymała kontaktu w najmniejszym stopniu;

[10] nie pomagała mi w wyborze sposobu prowadzenia porodu, nie zachęcała do udogodnień, do wyrażenia swoich potrzeb – wyrażone ignorowano; straszono mnie;

[11] nie zapewniła mi dwugodzinnego kontaktu „skóra do skóry” – zabrano mi noworodka wbrew mojej woli i bez wskazań medycznych;

[13] pomimo wyraźnych wielokrotnych próśb nie wyjęła mi wenflonu;

[14] nie zadbała o pozycję podczas porodu – wymuszono na mnie poród w pozycji leżącej wbrew moim wyraźnym protestom i mimo braku medycznie uzasadnionych zaleceń do pozycji leżącej.

Przede wszystkim jednak traktowana byłam przez lekarzy z zupełnym brakiem szacunku, w sposób odzierający mnie z godności a przy okazji nacechowany rutynowym podejściem całkowicie ignorując moje potrzeby jako rodzącej.

Oczekiwania

W kolejnej części pisma należy sformułować swoje oczekiwania, które wiążemy ze złożeniem skargi, np.:

Skarga, którą składam na Pana ręce, ma na celu przeprowadzenie rzetelnego postępowania wyjaśniającego w sprawie oraz pociągnięcie do odpowiedzialności osób, biorących udział w moim porodzie.

Z Państwa strony oczekuję:

  • przeprosin od personelu medycznego,
  • poinformowania personelu medycznego o tym, co przeżyłam podczas pobytu w Państwa placówce, o tym, jak się czułam w związku z zachowaniem niektórych osób z Państwa szpitala,
  • przeprowadzania szkolenia dla personelu medycznego z zakresu obowiązujących standardów opieki okołoporodowej, z praw pacjenta, a także w zakresie umiejętności komunikowania się z pacjentami,

Mam nadzieję, że przeżyte przeze mnie naruszenia, cierpienia i niewygody przyczynią się do zmiany, by kobiety mogły w tutejszym szpitalu rodzić godnie, z poszanowaniem swoich praw oraz decyzji.

Zakończenie

Całe pismo zakończmy standardowym zdaniem:

Uprzejmie proszę o szczegółową informację zwrotną po zakończeniu rzetelnego postępowania wyjaśniającego.

Z wyrazami szacunku,

Reakcje szpitali

Na pewno jesteście ciekawi, co dzieje się z tymi skargami dalej. Otrzymuję od niektórych klientek skany pism ze szpitala i zdarza się, że dyrektor przeprasza za zachowanie personelu. Kilkukrotnie słyszałam o zorganizowanym przez dyrektora spotkaniu, w czasie którego pacjentka została przez położną przeproszona. Czasem otrzymuję informację, że dany pracownik został pouczony. Mam więc nadzieję, że zmienia się coś w pojmowaniu praw pacjentek.

Jednak niestety, nadal zdarzają się pisma, w których dyrektor szpitala wskazuje, że to całkowicie normalne, że „poród pozostaje w pamięci jako traumatyczne wydarzenie, gdyż wiąże się z dużym obciążeniem psychicznym” [dosłowny cytat z jednej odpowiedzi], a także „zrozumiała jest sytuacja, w której pacjentka odczuwa lęk przed kolejnym porodem wskutek subiektywnego ocenienia przeżytego porodu”. Jak widać czasem trudno jest przyznać się do błędu.

Inne drogi

Tak, jak pisałam wyżej – podobna skargę można kierować do innych instytucji. I tak:

  1. Jeśli chcemy zainterweniować w kwestii zachowania konkretnego lekarza lub lekarki, możemy skierować pismo do Rzecznika Dyscyplinarnego Okręgowej Izby Lekarskiej. Wówczas powinno zostać wszczęte postępowanie zaś lekarz może zostać ukarany przez sąd lekarski karami, takimi jak:
  2. upomnienie;
  3. nagana;
  4. kara pieniężna;
  5. zakaz pełnienia funkcji kierowniczych w jednostkach organizacyjnych ochrony zdrowia na okres od roku do pięciu lat;
  6. ograniczenie zakresu czynności w wykonywaniu zawodu lekarza na okres od sześciu miesięcy do dwóch lat;
  7. zawieszenie prawa wykonywania zawodu na okres od roku do pięciu lat;
  8. pozbawienie prawa wykonywania zawodu.

Zazwyczaj w takim przypadku załączam za listem przewodnim skargę przygotowaną do dyrektora szpitala. Pismo przewodnie, do którego załączamy wcześniej napisaną skargę może brzmieć w ten sposób:

Okręgowa Izba Lekarska  

w ___

Kancelaria Okręgowego Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej

adres

Szanowny Pan,

Okręgowy Rzecznik

Odpowiedzialności Zawodowej

Imię nazwisko

WNIOSEK

Wnoszę o podjęcie czynności sprawdzających a następnie wszczęcie postępowania wyjaśniającego oraz właściwego postępowania przed sądem lekarskim w sprawie opisanej w załączeniu 

Z poważaniem,

W przypadku skargi na działania konkretnej pielęgniarki lub położnej analogiczną skargę można kierować do Okręgowej Izby pielęgniarek i Położnych do Okręgowego Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej:

Okręgowa Izba Pielęgniarek i Położnych

w…

adres

Szanowna Pani,

Okręgowa Rzeczniczka

Odpowiedzialności Zawodowej

WNIOSEK

Działając na podstawie ustawy o samorządzie pielęgniarek i położnych z dnia 1 lipca 2011 r. wnoszę o podjęcie czynności sprawdzających a następnie wszczęcie postępowania wyjaśniającego oraz właściwego postępowania przed sądem pielęgniarek i położnych w sprawie opisanej w załączeniu.

Z poważaniem,

Każdą taką sprawę można również wysłać w tej samej formie do Rzecznika Praw Pacjenta – wniosek znajdziecie tutaj: https://www.gov.pl/web/rpp/wniosek-o-wszczecie-postepowania-wyjasniajacego.

Można też zgłosić naruszenie w Fundacji Rodzić po ludzku tutaj: https://rodzicpoludzku.pl/twoje-prawa/zglos-naruszenie/. Podmiotem składającym skargę zawsze musi być pokrzywdzona pacjentka, jednak Fundacje zbierają dane na temat sytuacji w różnych szpitalach i pomagają sformułować skargi jednak nie mogą jej złożyć za pacjentkę. Warto ró∑nież wypełnić ankietę na stronie Fundacji Rodzić po ludzku, gdyż na podstawie tych danych przyszłe rodzące często wybierają szpital, w którym zamierzają rodzić.

***

Mam nadzieję, że jak najmniej kobiet będzie potrzebowało tego wpisu i że wszystkie praktyki łamania praw pacjentek na polskich porodówkach odchodzą do historii. Jednak, jeśli któraś z moich Czytelniczek przeżyła taką traumę, mam nadzieję, że znajdzie w tym poście instrukcję, w jaki sposób przygotować skargę oraz że znajdzie w sobie siłę, aby ja złożyć.  

Wiem też, jak wiele trzeba determinacji, aby podjąć tę walkę i że nie zawsze udaje się znaleźć do tego energię. 

Jeśli Ty, Czytelniczko, jesteś w takiej sytuacji, że brakuje Ci sił na złożenie skargi, chciałabym Ci tym postem uświadomić, że Twoje prawa zostały złamane i było to całkowicie nielegalne.

Źródła:

Ustawa o prawach pacjenta i rzeczniku praw pacjenta z dnia 6 listopada 2008 roku [tj. Dz.U. z 2020 roku nr 849]

Rozporządzenie Ministra Zdrowia w sprawie standardu organizacyjnego opieki okołoporodowej z dnia 16 sierpnia 2018 roku [t.j. Dz.U. z 2018 nr 1756]

Fundacja Rodzić Po Ludzku

Fundacja Matecznik

Kodeksu Etyki Lekarskiej

Kodeks Etyki Zawodowej Pielęgniarki i Położnej RP

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


Szanujemy Twoją prywatność

Nasza witryna wykorzystuje pliki cookies, aby dostosować funkcjonowanie całej strony do Twoich potrzeb oraz w celach statystycznych. Pliki cookies mogą być łączone z Twoimi danymi osobowymi. Korzystając z naszej witryny bez zmiany ustawień przeglądarki, „ciasteczka” będą zapisywane w pamięci urządzenia. Klikając „Zgadzam się”, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. Aby zmienić ich rodzaj, kliknij „wybór ustawień”.

Wybór ustawień
Zgadzam się

Ustawienia polityki prywatności

Niezbędne pliki cookies

Są to pliki cookies, potrzebne dla procesów uwierzytelniania, bezpieczeństwa, utrzymania preferencji użytkownika oraz zapewnienia funkcjonalności witryny. Nie mamy obowiązku uzyskać Twojej zgody w związku z plikami cookie, które są absolutnie niezbędne.

Akceptuje wybrane
Zgadzam się